strona główna | mapa serwisu беларуская | русский | english   

miejska komunikacja publiczna w Baranowiczach
autobusy | linie | taksówki zbiorowe | wiadomości i wydarzenia | historia | zdjęcia | downloads | miasto

Wiadomości i wydarzenia

| 2014 | | 2012 | | 2011 | | 2010 | | 2009 |
| TRANSEXPO 2010 (po rosyjsku) | | wycieczka po zajezdni autobusowej m. Baranowicze (4.06.2011 r.) (po rosyjsku) |
__________________________________________________

2014
__________________________________________________

31 grudnia 2014 r.

DO BARANOWICZ DOSTARCZONO 2 AUTOBUSY MAZ 215

MAZ 215

O 2 flagowe autobusy z linijki miejkich modeli MAZ wzbogaciła się flota Zajezdni Autobusowej m. Baranowicze S.A. w przeddzień nowego roku.

Po raz pierwszy autobus został zaprezentowany w 2011 r. Nowość wtedy przyciągnęła uwagę długością oraz ilością drzwi. Długość gabarytowa autobusu wynosi maksymalnie dozwolone 18,75 m., natomiast ilość drzwi — 5 (zamiast 4 u tradycyjnych „przegubowców”). Ponieważ do Baranowicz do tej pory w ogóle nie dostarczano autobusów miejskich drugiej generacji (2 MAZ 206, wykorzystywane na liniach podmiejskich, nie są brane pod uwagę), to dostawę 2 współczesnych przegubowych autobusów można rozpatrywać pod kątem tego, że produkcja kupowanych do tej pory autobusów MAZ 105, jak wszystko na to wskazuje, została zakończona.

Wiadomość o przetargu na 2 pojazdy pojawiła się na stronie internetowej zamówień państwowych 18 listopada bieżącego roku. 30 grudnia 2014 r. żółte autobusy wjechały na teren zajezdni autobusowej.

__________________________________________________

28 października 2014 r.

I ZGODNIE Z INSTRUKCJĄ, I PO LUDZKU

zdjęcie Nasz Kraj

Przyjazny, komunikatywny, kontaktowy, kompetentny fachowiec, w najmniejszych szczegółach znający układ linii — to wszystko o nim, kierowniku działu miejskich przewozów autobusowych Dzmitryju Radczenku. W taki sposób Dzmitry Dzmitryjewicz został opisany przez współpracowników. Do tych słów chciałabym dodać jeszcze kilka określeń: bardzo skromny, nigdy i nigdzie nie wpychający się, poświęcający się sprawie i nie bojący się brania na siebie odpowiedzialności.

— Panie Dmitriju, wydaje mi się, że współpracujemy z Panem już od dwudziestu lat — co najmniej. Nawet, za przeproszeniem, pozwalam sobie zwracać się do Pana Dim Dimycz. Dziękuję, że nie ma Pan nic przeciwko…

— Wielu ludzi do mnie zwraca się w ten sposób — tak jest łatwiej, no i nic w tym złego nie widzę. Ponadto, rzeczywiście od dawna współpracujemy z gazetą. Do zajezdni autobusowej przyszedłem w 1983 roku na stanowisko inżyniera-technologa po ukończeniu studiów w Wyższej Szkole Budowy Maszyn w Mohylewie, w 1994 roku zostałem kierownikiem pierwszego działu samochodowego, który obsługuje przewozy miejskie.

— A co ma wspólnego Wyższa Szkoła Budowy Maszyn z przewozami pasażerskimi?

— W tej szkole był Wydział Gospodarstwa Samochodowego. Wybrałem go. A później wróciłem do domu, do Baranowicz.

— Dlaczego pojechał Pan aż do Mohylewa? Przecież Mińsk jest znacznie bliżej, lepszy dojazd.

— „Za dobre” miałem wyniki w szkole, dlatego szanse dostania się na studia do stołecznej uczelni były znikome. A bardzo chciałem zostać technikiem. Ojciec miał samochód, od dzieciństwa widziałem, jak go serwisuje, i bardzo chciałem spróbować tego samemu. Marzyłem o naprawianiu pojazdów, nawet autobusów, a znalazłem się w służbie przewozowej. Szczerze mówiąc, bardzo nie chciałem…

— Ale przecież jest to żywa praca.

— Przede wszystkim jest to nerwowa praca. A ja nie mogę się kłócić z uwagi na swój charakter, nawet nie chcę.

— Przepraszam, zostałam mimowolnym świadkiem Pana rozmowy z kierowcą. I oceniłam Pana powściągliwość. Pan bardzo spokojnie i jednocześnie dosyć przekonująco wyjaśnił emocjonalnemu pracownikowi, dlaczego ten nie dostał premii z okazji święta zawodowego. Jest Pan dyplomatą.

— Dążę do bycia sprawiedliwym. Jest dobrym kierowcą, ale nie znalazł się na liście premiowanych, ponieważ nie wykonał jednego wskaźnika. Takie jest rozporządzenie, które zostało zatwierdzone i od dawna obowiązuje w zajezdni autobusowej. Premię dostają tylko ci pracownicy, którzy pracowali bez najmniejszych odchyleń przez cały rok. Wszystko jest uczciwe i sprawiedliwe.

— Ma Pan specjalne podejście do każdego kierowcy?

— Skąd — ja po-prostu dobrze znam ich wszystkich. Każdy z nich to normalny człowiek. Nigdy nie umizguję się do nich, jestem szczery. Wydaje mi się, że doceniają to.

— Ilu jest teraz kierowców w dziale przewozów miejskich?

— 216.

— Wow, cała armia. Jako stały pasażer autobusów, zauważam dużo młodych twarzy. Państwa kadra znacznie odmłodziła się?

— Tak, przyszli nowi kierowcy. Ale młodzież przyszła — i… młodzież odeszła. Nie każdy wytrzyma tak napięty tryb pracy, kiedy o trzeciej w nocy trzeba wstawać, a o 4.30 rano należy już wyruszyć z garażu w trasę i o trzeciej w nocy położyć się spać. Nie mógłbym pracować w takim trybie. Dlatego jestem bardzo wdzięczny kierowcom za ciężką i solidną pracę, temu mocnemu zespołowi, który ukształtował się w naszym oddziale, dyspozytorom, szczególnie starszemu dyspozytorowi Marinie Wasiljewnie Łajsza za dokładną organizację procesu przewozów, pracownikom służb serwisowych. Wszyscy pracujemy na jedną sprawę — przewozy pasażerów. Jestem niezmiernie szczęśliwy, że stworzyliśmy dobry zespół.

— Jaki jest teraz średni wiek kierowców autobusów miejskich?

— Od razu i nie powiem. Najmłodszy kierowca ma 22 lata, a najstarszy — Leonid Grigoriewicz Rusak — 65 lat. Jest bardzo dzielny, mistrz świata w podnoszeniu ciężarów.

— Jeszcze niedawno zajezdnia autobusowa przeżywała ciężkie czasy. Z powodu niskich płac, kierowcy autobusów, szczególnie w przewozach miejskich, zwalniali się na masową skalę. Jak Pan wtedy poradził sobie z problemami, co podejmował, żeby przewieźć pasażerów? Dobrze pamiętam, jak Pan mówił: „Nie chcę iść do pracy…”

— Mówiłem. I nawet sam próbowałem się zwolnić — aż tak było ciężko. Ludzie odchodzili. Razem ze starszym dyspozytorem namawialiśmy kierowców zostać, prosiliśmy cierpliwie przeczekać trudny okres. Ktoś rozumiał — i zostawał. Inni odchodzili. Za kierownicę autobusów miejskich sadzaliśmy kierowców służbowych samochodów zajezdni autobusowej. Wielu kierowców naszego oddziału pracowało po-za harmonogramem. Ciągle powtarzaliśmy w autobusach ogłoszenia w sprawie oferty pracy dla kierowców. Jakoś poradziliśmy sobie. Na szczęście, tamte czasy minęły. Obecnie mamy stabilną, dobrą pracę. Jeśli już kierowcy odchodzą, to z reguły na emeryturę. Ich przeciętne wynagrodzenie — 8 milionów 600 tysięcy rubli.

Teraz mamy kolejkę chętnych do zatrudnienia w zajezdni autobusowej. Nie każdego zatrudniamy.

— Powiedział Pan, że też chciał Pan odejść z zajezdni autobusowej…

— I nie tylko wtedy…

— Co powstrzymało?

— Dyrektor Władimir Władimirowicz Puczko przekonał mnie zostać.

— Znając emocjonalny charakter Władimira Władimirowicza, sądzę, że znalazł Pan do niego podejście.

— Nie szukam do nikogo podejść. Wszystko układa się tak, jak się układa.

— No nie wiem, Dim Dimycz. Obserwowałam, jak Pan z pasażerami rozwiązuje różne sytuacje sporne, dodatkowo w wielu przypadkach przyjmuje Pan ich stronę. Po takiej rozmowie konflikt najczęściej jest wyczerpany. A może Pan przeprosić, jeśli nie ma racji?

— Jeśli nie mam racji, mogę przeprosić zarówno kierowców jak i pasażerów. Zawsze staram się rozpatrzeć sprawę sprawiedliwie. Jeśli wina leży po stronie kierowcy, wtedy on odpowiada. Zawsze mówię kierowcom: „Pozostań człowiekiem również za kierownicą”. Ale również często pasażerowie skarżą się bezpodstawnie. Bowiem, nie poczekał, nie otworzył drzwi, odjechał. Jednego zabrał. A drugi biegł z dalszej odległości — nie zaczekał. Ale przecież w regulaminie przewozów jest wyraźnie napisane: pasażer powinien oczekiwać na środek transportu na przystanku.

zdjęcie Nasz Kraj

— Rozumiem, działa Pan według instrukcji. A po-ludzku?

— Staramy się postępować po-ludzku. Ale pasażerowie również powinni rozumieć: w instrukcji nie bez podstaw jest napisane, że kierowca może podjechać do przystanku o trzy minuty wcześniej i odjechać o pięć minut później od podanej godziny. Jeśli kierowca spóźnia się, jest za to karany: pozbawia się go premii. Czasami pasażer się skarży: podałem pieniądze na bilet, lecz kierowca odmówił sprzedaży biletu, tłumacząc, że nie ma reszty. Zaczynamy wszystko sprawdzać i okazuje się, że osoba podała banknot o nominale 200 tysięcy rubli, żeby kupić jeden bilet! Póki kierowca odliczy resztę, czas ucieknie.

— A kiedy było łatwiej pracować, 20 lat temu czy dzisiaj?

— Oczywiście, że dzisiaj. Pani spojrzy, jakie warunki do pracy zostały stworzone w zajezdni! Kiedyś na hali serwisowej w zimę woda zamarzała. Dzisiaj również w chłodnej porze praca tam jest komfortowa. Współczynnik wyjazdu autobusów na linie kiedyś był znacznie niższy: wzdłuż całego ogrodzenia stały zepsute „LiAZy”, „Ikarusy”. Ich właściwości eksploatacyjne były o wiele gorsze. Dzisiejsze autobusy „MAZ” — pojazdy bardziej niezawodne. Teraz prawie nie mamy ponaddziesięcioletnich autobusów: zostały dwa lub trzy pojazdy. Ciągle odmładzamy tabor: w bieżącym roku 11 autobusów zezłomowaliśmy, odebraliśmy cztery. Aktywnie są remontowane miejskie ulice — autobusy rzadziej ulegają awariom, mniej pieniędzy wydajemy na ich naprawę, przystanki są naprawiane, robione są nowe dojazdy do przystanków — nie sposób tego nie zauważyć.

— Jaki problem, Pana zdaniem, jest największy w zakresie przewozów pasażerów miejskich?

— Jesteśmy ograniczeni w swoich możliwościach. Mimo odmładzania taboru, katastrofalnie go brakuje.

Ze 103 autobusów, wykorzystywanych w przewozach miejskich, na linie w godzinach szczytu wyjeżdża 91! Dzisiaj najwyższy współczynnik wykorzystania taboru — 85% — jest w baranowickiej zajezdni autobusowej. Tylko 12 pojazdów znajdują się w rezerwie (z czego pięć — na serwisie). Jest to mało. Mimo dodania trzech autobusów na linie do dzielnicy Barauki, problem przewozów pasażerów z tej dużej dzielnicy jest nadal największy. Chciałoby się dodać autobusów również na 6 linię, by wywieźć pasażerów z ulicy Pramysłowaja. Chociaż obecnie odjazdy w godzinach szczytu odbywają się co 12–14 minut.

— Zawsze zauważam, jak sprawnie pracują Państwo w trakcie imprez miejskich, świąt religijnych, kiedy msze święte w cerkwiach odbywają się do późnych godzin. Szczególnie imponuje praca w dni pogrzebowe: w Dniu Wszystkich Świętych i jesienią. Teraz nie ma potrzeby dojazdu na cmentarz samochodem prywatnym. Nasza rodzina już od dawna nim nie jeździ…

— Wszystko przychodzi wraz z doświadczeniem. Każdego razu monitorujemy sytuację, analizujemy. Odwiedzamy miejsca wydarzeń wraz z komisją, która składa się ze specjalistów zarówno handlu, jak i policji drogowej, a także służb miejskich. Policja drogowa bardzo dobrze pracuje. Każdy sumiennie robi swoją sprawę. Wynik osiąga się dzięki wspólnym staraniom.

— Czy wyobraża sobie Pan inne miejsce pracy?

— Ciężko, oczywiście, wyobrazić. Kiedy wszystko jest w porządku, lepszego i nie trzeba. A kiedy pojawiają się trudności, mocno przejmuję się wszystkim. Właśnie przyszło ochłodzenie, i myślę, że niedługo uderzą mocne mrozy, pojawią się zaspy śnieżne. A trzeba zorganizować proces, żeby również w tej ekstremalnej sytuacji nasi mieszkańcy o czasie pojechali do pracy i o czasie wrócili do domu. By zapewnić wyjazd autobusów na linie w takie dni przychodzą wszyscy pracownicy zajezdni. Kierowcy przychodzą w nocy, odgrzewają pojazdy.

I ta jedność naszego zespołu wspiera.

Ich praca jest sprawdzona w czasie

zdjęcie Nasz Kraj

W te dni zespół zajezdni autobusowej świętuje 70-lecie powstania przedsiębiorstwa. Z okazji rocznicy otwarto muzeum. Niezwykłe muzeum. Został utworzony z symbolu ubiegłych lat — autobusu „Ikarus”.

Swoje kursowanie ulicami miasta skończył w 1995 roku. Unikatowość pojazdu polega na tym, że jest to egzemplarz historyczny — wspólny wyrób firm „Amkodor-Ikarus”. Tu wszystko jest oryginalne.

„Nasza praca jest sprawdzona w czasie” — to motto na karoserii autobusu-muzeum dokładnie charakteryzuje pracę zespołu. W którym każdy z 657 osób (w tym 316 kierowców) dąży do sukcesu, każdy chce zarobić, zwiększyć dochody swojego przedsiębiorstwa. I zespołowi to się udaje. W ciągu dziewięciu miesięcy bieżącego roku baranowicka zajezdnia odnotowała czysty zysk na poziomie około 650 milionów rubli. Dodatkowo, wynik ten został osiągnięty dzięki aktywnemu rozwojowi pozostałych rodzajów działalności: stacji obsługi pojazdów (innej podobnej pod względem wyposażenia w mieście nie ma), naprawy pojazdów innych przedsiębiorstw i osób prywatnych, stołówki, świadczenia usług turystycznych. Zapewniły zajezdni autobusowej około 3 miliardów rubli czystego zysku. Przewozy miejskie i podmiejskie przyniosły zajezdni, niestety, straty. Mimo to, w ciągu dziewięciu miesięcy w mieście nie wykonano tylko 12 (!) kursów (z przyczyny awarii autobusów), wtedy jak codziennie kierowcy autobusów miejskich wykonują 1 500 kursów!

Baranowicka zajezdnia autobusowa nadal jest jedną z najlepszych w kraju zarówno w zakresie wyników działalności, jak i w zakresie utrzymania terenu. Jak piękny i zadbany jest teren, jaki porządek panuje w warsztatach i na halach! Przy okazji, na prace porządkujące tu wychodzą wszyscy pracownicy przedsiębiorstwa dwa razy w tygodniu.

Swiatłana Hil, Nasz Kraj, 24 października 2014 r.

__________________________________________________

2012
__________________________________________________

6 grudnia 2012 г.

IKARUSY ODEJDĄ

W zajezdni autobusowej m. Baranowicze co siódmy autobus — Ikarus. Dotarcie nowych MAZów oznacza dla nich jedno — utylizacja.

Obecnie w zajedni autobusowej około kilkunastu Ikarusów.

Jeżeli w 2005 roku stopień amortyzacji pojazdów w zajezdni autobusowej wynosił 70-75%, to na dzień dzisiejszy jest on obniżony do 42-43%. Żeby kupić nowego „przegubowca”, zajezdnia musi wydać 1,5 mld rubli.

W bieżącym roku miejskie przedsiębiorstwo komunikacyjne już odebrało dziesięć nowych autobusów MAZ 105, ale do kompletnej wymiany Ikarusów potrzebnych jeszcze siedmiu. Jeżeli program dostaw nowych autobusów zostanie w tym roku zrealizowany, to Ikarusów w Baranowiczach, najprawdopodobniej, nie zostanie. Ponieważ ich przebieg wyniósł już 2-3 miliony kilometrów, wtedy jak ich żywotność wynosi 588 tysięcy.

Chętnych do kupna trzydziestoletnich autobusów nie ma, chociaż zajezdnia jest chętna do ich sprzedaży. Sensu pozostawić Ikarus jako retroatobus do wycieczek administracja zajezdni również nie widzi: „Utrzymanie takiego autobusy jest nierentowne: wycieczki po mieście dla uczniów są organizowane jedynie 1-2 razy miesięcznie”.

Tak więc,autobus, który solidnie pracował z połowy lat 80-ch, jest wysyłany do rozbórki. Na początku zostaje pozbawiony komponentów, które jeszcze mogą zostać wykorzystane, naprzykład, kasowników. Następnie autobus kierowany zostaje do hali. Tam zdejmuje się i magazynuje te podzespoły i części, które będzie można wykorzystać na innych Ikarusach. Przykładowo, opony, których żywotność wynosi około 80 tysięcy kilometrów, oraz akumulatory, które powinny odpracować 2 lata. Następnie autobus wywożą na specjalny plac do ostatecznej rozbiórki. W ciągu dwóch tygodni staje się w posortowany złom. częściami autobusu wypełnia się dwa kontenery do składowania metali — osobno czarnych i kolorowych. W ciągu półroku przez taka procedurę przechodzi 10-12 pojazdów.

Korzyść zajezdni autobusowej z oddania pojazdu na złom jest niewielka: metal siedmiotonowego autobusu jest wart około dziesięciu milionów rubli.

Kierowcy przyznają, że rozstać się z autobusem jest ciężko: „Ikarus — to jest technika! Idzie mięko, łatwy w obsłudze, i piecyk w kabinie nie chałasuje”, — dzieli się wrażeniami Grzegorz Potocki, który spędził za kierownicą Ikarusa 15 lat. Ale z nowych pojazdów też się cieszy: MAZy są szybsze oraz łatwiejsze w sterowaniu.

Konstanty Litwin, Intex-Press, 3 grudnia 2012 r.

__________________________________________________

1 grudnia 2012 г.

DLA KIEROWCÓW — WYGODA, DLA PASAŻERÓW — KOMFORT

Jeszcze kilka lat temu ulicami miasta kursowały żółte „Ikarusy”. Dzisiaj ci uznani weterani oddają pozycje nowym współczesnym autobusom białoruskiej produkcji. Dniami miejska zajezdnia autobusowa jednorazowo wzbogaciła się o dziesięć MAZów — autobusów o zwiększonej pojemności, lub „harmonie”, jak to się zwie je potocznie.

zdjęcie Nasz Kraj

Koszt zakupu wyniósł 15,6 miliardów rubli. Środki na zakup pochodzą z budżetu.

— Nabycie MAZów pozwoliło na wycofanie z ruchu dziesięciu „Ikarusów”, które odpracowały w mieście ponad dwadzieścia lat, — opowiada dyrektor zajezdni autobusowej Włodzimierz Puczko. — Zakup nowych pojazdów pozwoli każdego miesiąca oszczędzać na funduszu remontowym około 23 milionów rubli. Według naszych prognoz, o około jedną czwartą spadnie również ilość zjazdów autobusów miejskich z linii, co w kategoriach pieniężnych wyniesie ponad dziesięć milionów oszczędności miesięcznie.

Dla pasażerów oznacza to bowiem, że autobus potrzebnej linii wjedzie na przystanek dokładnie według rozkładu, a nie odjedzie do zajezdni z przyczyny awarii.

zdjęcie Nasz Kraj

Dzisiaj wszystkie dziesięć autobusów już na okrągło wożą mieszkańców oraz gości miasta. Jak opowiedział kierownik oddziału nr. 1 Dymitr Radczenko (na zdjęciu powyżej), w pierwszej kolejności nowe „harmonie” będą zaangażowane na najbardziej obciążonych przez pasażerów liniach — kursujących przez centrum miasta, kursujących na osiedle Borowki.

Brygadzista kierowców linii miejskich Wiktor Fiodorow zasięgnął opinii kolegów o nowych autobusach. Pierwsze opinie — jak najbardziej pozytywne.

— W MAZach tego modelu został znacznie zmieniony układ sterowania, — mówi Wiktor Fiodorow. — Stał się bardziej wygodny, co ułatwia pracę kierowcy. Ale również i pasażerom przypadną do gustu nowe autobusy: są one bardziej komfortowe, ciepłe (istnieje możliwość włączenia ogrzewania), jest w nich więcej miejsca.

— MAZy dały się poznać z najlepszej strony, — podpowiada kierownik oddziału nr. 1 zajezdni Dymitr Radczenko. — Są wyposażone w niezawodne silniki, które łatwo odpalają nawet podczas mrozów.

Wszystkie nowe autobusy wyposażone są w elektroniczne wyświetlacze zewnętrzne oraz wewnętrzne. Jak zaznaczają w zajezdni, daje to pasażerowi możliwość zdala zobaczyć numer autobusu, a w autobusie — pilnować przybliżenia potrzebnego przystanku.

— Nowe autobusy — jest to wielkie święto nie tylko dla naszego przedsiębiorstwa, ale przede wszystkim dla pasażerów, — mówi Włodzimierz Puczko. — Chcę w imieniu całego zespołu wyrazić ogromną wdzięczność za ten cenny i długo oczekiwany prezent brzeskiemu obwodowemu komitetu wykonawczemu oraz osobiście gubernatorowi Konstantemu Andriejewiczowi Sumarowi, kierownikowi wydziału finansowego Iwanowi Nikołajewiczowi Wabiszczewiczowi, baranowickiemu miejskiemu komitetowi wykonawczemu oraz osobiście przewodniczącemu Wiktorowi Iwanowiczowi Dziczkowskiemu, kierownikowi wydziału finansowego Natalii Nikołajewnie Fiodorowej. Dziękuję za tę uwagę i pomoc, które okazują oni naszemu przedsiębiorstwu celem wykonywania społecznie ważnych przewozów pasażerskich. Nowe autobusy stworzą komfortowe oraz bezpieczne warunki podróżowania pasażerów — mieszkańców oraz gości miasta.

Należy zwrócić uwagę, że w ciągu ostatnich pięciu lat przedsiębiorstwo znacząco zmodernizowało swój tabor: za własne środki zajezdni kupiono ponad 50 pojazdów. Tak więc weteranów miejskiej komunikacji — „Ikarusów” — niedługo można będzie zobaczyć chyba że na starych zdjęciach.

Niedawno w zajezdni odbyło się kolejne przyjemne wydarzenie: po rekonstrukcji uruchomiono mechaniczną myjnię samochodową. Włodzimierz Puczko dumnie zaznacza, że podobnych myjni nie ma w całym mieście, i godnych rywali nie znajdzie się najprawdopodobniej również w całym kraju.

zdjęcie Nasz Kraj

— Wyposażenie stanowią dwie portalowe myjnie niemieckiej firmy „WashTec”, jak również komplet wyposażenia oczyszczania ścieków, — opowiada dyrektor przedsiębiorstwa Włodzimierz Puczko. — Zainstalowane urządzenie pozwala na mycie dowolnych pojazdów — samochodów osobowych, ciężarówek, autobusów, pojazdów specjalnych. Spodziewamy się, że ta usługa będzie cieszyć się zapotrzebowaniem przedsiębiorstw miasta i rejonu, i to pozwoli nam zarobić dodatkowo co najmniej 350 milionów rubli rocznie.

Kierownik działu produkcji zajezdni Sergiusz Dubieszko pokazał dziennikarzom „Naszego Kraju” nową myjnię, gdzie akurat w tym samym czasie „brał kąpiel” tir. W ciągu kilku minut samochód pozbywa się zgromadzonego za wiele miesięcy brudu i wyjeżdża z budynku myjni znacznie odświeżony, świecąc czystymi częściami metalowymi.

— Do mycia pojazdów używa się aktywnej piany, szamponu i wosku, — opowiada Sergiusz Dubieszko. — W przyszłym roku dodane zostanie również suszenie, żeby samochód wyjeżdżał z myjni prawie suchy.

Zwracające uwagę jest to, że myjnia jest bardzo oszczędna w spożyciu wody. Ponadto, dwie trzecie wykorzystanej wody po oczyszczeniu wykorzystana zostaje powtórnie. Tak wygląda gospodarskie podejście do sprawy.

Według dyrektora przedsiębiorstwa Włodzimierza Puczko, zakończenie wszystkich prac w zakresie rekonstrukcji myjni jest planowane w przyszłym roku. Co prawda, w tym celu należy pozyskać około 1,2 miliarda rubli. Środki potrzebne są na termoizolację budynku, naprawę dachu, zamontowanie projektowo-wyciągowej wentylacji oraz zakupu sprzętu do suszenia pojazdów.

Irina Sosnina, Nasz Kraj, 28 listopada 2012 r.

__________________________________________________

27 listopada 2012 r.

PRZYSTANEK KOŃCOWY

W zajezdni autobusowej w Baranowiczach co siódmy autobus — Ikarus. Dotarcie nowych MAZów oznacza dla nich jedno — utylizacja.

Ślusarz zajezdni autobusowej Sergiusz już od dziesięciu lat rozbiera stare Ikarusy

Zajezdnia autobusowa w tym roku już odebrała dziesięć nowych autobusów MAZ 105 i liczy na kolejne siedem.

Jeżeli program dostaw nowych autobusów zostanie w tym roku zrealizowany, to Ikarusów w Baranowiczach, najprawdopodobniej, nie zostanie. Ponieważ ich przebieg wyniósł już 2-3 miliony kilometrów, wtedy jak ich żywotność wynosi 588 tysięcy!

Na początku autobus zostaje pozbawiony zespołów, które zostaną wykorzystane na nowym autobusie. Na przykład, kasowników. Następnie autobus kierowany zostaje do hali.

Na hali zdejmuje się i magazynuje te podzespoły i części, które będzie można wykorzystać. Przykładowo, opony, których żywotność — około 80 tysięcy kilometrów, oraz akumulatory, które powinny odpracować 2 lata.

Następnie autobus wywożą na specjalny plac w celu kompletnej rozbiórki. Tam częściami autobusu wypełnia się dwa kontenery do składowania metali — osobno czarnych i kolorowych.

Przekazany na złom autobus zasili budżet zajezdni autobusowej stosunkowo niewielką kwotą — około dziesięciu milionów rubli.

Miejsce, gdzie są rozbierane autobusy, nazywane jest „placem akumulacji złomu”. Wewnątrz jest trochę podobne na salę operacyjną. Kierowcy autobusów opowiadali: po tylu latach spędzonych razem rozstanie z autobusem nie jest łatwe.

Konstanty Litwin, Ludmiła Prokopowa, Intex-Press, 21 listopada 2012 r.

__________________________________________________

29 stycznia 2012 r.

JEDNOLITE ELEKTRONICZNE BILETY NA PRZEJAZD TRANSPORTEM PUBLICZNYM JAKO PIERWSI WYPRÓBUJĄ MIESZKAŃCY BARANOWICZ

Po raz pierwszy na Białorusi system jednolitych elektronicznych biletów na wszystkie rodzaje transportu publicznego zostanie wprowadzony w Baranowiczach, poinformował BiełTA p.o. kierownika działu eksploatacji systemów informacyjnych Republikańskiego Unitarnego Przedsiębiorstwa „Centrum Informacji Lotnictwa” (biał. — республиканское унитарное предприятие «Информационно-вычислительный центр авиации»), które jest zaangażowane w projekt, Wital Szkuratau (biał. — Віталь Шкуратаў).

Do opracowania systemu jednolitego dokumentu podróży dla transportu publicznego na Białorusi już przystąpiono. Taki bilet będzie stanowić zbliżeniowa karta plastikowa. Pasażer będzie mógł korzystać z niej w autobusach, trolejbusach, tramwajach, metrze. Odbywając podróż użytkownik zbliża kartę do specjalnego elektronicznego kasownika, w zależności od odległości lub czasu podróży potrąca się z niej przedpłacone środki. Przy tym będą brane pod uwagę rodzaj transportu i trasa, podał rozmówca. Bilet elektroniczny trzeba będzie użyć podczas wejścia i wyjścia z pojazdu. Jeżeli saldo na karcie będzie zerowe, pasażer będzie mógł zapłacić za podróż kupując bilet u prowadzącego pojazdu.

Wszystkie elektroniczne kasowniki będą połączone za pomocą specjalnego systemu, dzięki któremu specjaliści będą mogli monitorować wszystkie przemieszczenia pasażerów. Uzupełnić saldo karty będzie można wymieniając ją w kasach na inną, lub samodzielnie uzupełniając w terminalach płatniczych, sieć których planuje się specjalnie ukształtować w ramach projektu.

Oczekuje się, że w ciągu najbliższych lat system jednolitego biletu elektronicznego na podróż w komunikacji miejskiej obejmie wszystkie większe miasta białoruskie. I pierwszy taki projekt pilotażowy zostanie zrealizowany w Baranowiczach. „Do końca 2013 roku powinniśmy całkowicie wdrożyć i przetestować taki system w tym mieście, — powiedział Wital Szkuratau. — Później nowy system obejmie całą komunikację miejską w kraju, a w perspektywie — taksówki zbiorowe, wewnętrzne przewozy międzymiastowe”.

W trakcie opracowania nowego systemu białoruscy specjaliści korzystają z wiodącego doświadczenia europejskiego, w tym rosyjskiego. W ramach projektu zostaną maksymalnie wykorzystane rozwiązania krajowe, w tym oprogramowanie.

Jak informowano, Ministerstwo Transportu i Komunikacji wspólnie z Ministerstwem Gospodarki, Ministerstwem Finansów, obwodowymi komitetami wykonawczymi oraz mińskim miejskim komitetem wykonawczym przygotowują propozycje w zakresie ustalenia zróżnicowanej opłaty podróżowania komunikacją miejską w zależności od odległości (czasu) podróży. Realizacja projektu pozwoli wprowadzić zróżnicowaną opłatę w zależności od odległości (czasu) podróży, zapewnić opłatę podróży z zastosowaniem współczesnych technologii bankowych (SMS-banking, banking internetowy, plastikowe karty bankowe), zachęcić do korzystania z wielorazowych elektronicznych dokumentów podróży przez możliwie największą ilość pasażerów. Oprócz tego, planowane jest usprawnienie pobieranie opłat w komunikacji publicznej dzięki elastycznemu systemu opłaty podróży, podnieść opłacalność komunikacji publicznej.

Olga Bielawskaja (biał. — Вольга Беляўская), BiełTA, 26 stycznia 2012 r.

__________________________________________________

2011
__________________________________________________

21 lutego 2011 r.

W sobotę, 12 lutego 2011 r. do Baranowicz na czterech gabarytowych naczepach niskopodwoziowych dotarł pierwszy elektryczny zespół trakcyjny Flirt szwajcarskiej firmy Stadler Bussnang AG. Kontrakt na dostawę 10 takich pociągów o wartości 6 milionów euro każdy dla kolei białoruskiej został podpisany w zeszłym roku. Sześć pociągów są przeznaczone dla obsługi strumieni pasażerskich w stolicy Białorusi w ramach projektu „Linie Miejskie” (tzw. „nowego formatu” przewozów kolejowych), w ramach którego przewidziane jest połączenie centrum Mińska z przedmieściami i w przyszłości z miastami-satelitami. Cztery pociągi będą kursować na trasach regionalnych, więc są powody by sądzić, że w Baranowiczach Flirt będzie częstym gościem. Nowość, osiągająca prędkość do 160 km/h, jest przeznaczona dla 550 pasażerów i wyposażona w 200 miejsc siedzących. Ze względu na fakt, że rozstaw torów w Europie różni się od białoruskiego, została podjęta decyzja o transporcie EZT drogą samochodową. Dla zestawienia pociągu i przygotowań przedoperacyjnych została wybrana lokomotywownia Baranowicze.

__________________________________________________

22 stycznia 2011 r.

Strona bartrans.net obchodzi 5 urodziny.

__________________________________________________

2010
__________________________________________________

4 października 2010 r.

Pod koniec września 2010 r. w prasie miejskiej ukazała się informacja o planach rozbiórki budynku dworca autobusowego, zbudowanego w latach 1986-1988, a także o wyczyszczeniu pobliskiego terenu, pod czym ma się na myśli wyburzenie siedmiu domów mieszkalnych przy ulicach Thalmanna, Kutuzowa i Zielonej razem z pawilonami handlowymi przy budynku dworca autobusowego i na placu targowym w jego pobliżu. Na wyczyszczonym terenie zamierza się wybudowanie zespołu wielofunkcyjnego, zawierającego nowy budynek dworca autobusowego na 1000 metrów kwadratowych z platformą do wsiadania na 13, centrum handlowe z kręgielnią, dysko-klubem i restauracją orientacyjnie na 100 osób. Ulicę Thalmanna w okolicach dworca autobusowego planuje się poszerzyć do sześciu (!) pasm ruchu. Na miejskich stronach internetowych natychmiast rozpoczęły się ożywione debaty, przedmiotem których stała się nie tyle zasadność zbudowania wielofunkcyjnego zespołu dworca autobusowego (przy stale zmniejszającym się strumieniu pasażerów na przewozach podmiejskich i masie nierozwiązanych problemów w dziedzinie, przykładowo, miejskiej ochrony zdrowia), ile plany rozbiórki podczas wyczyszczenia i przeplanowania terenu przydworcowego budynku poradni toksykologicznej postawionego w 1895 roku, który był zbudowany jako kamienica dochodowa (pomieszczenia której wynajmowano), później, w latach Drugiej wojny światowej był miejscem zamieszkania oficerów niemieckich, po wojnie pełnił rolę kina, a w czasach obecnych jest poradnią toksykologiczną.

__________________________________________________

2009
__________________________________________________

23 listopada 2009 r.

7 października 2009 r. Miński Zakład Samochodowy zaprezentował dziennikarzom nowy model autobusu drugiej generacji MAZ 205. Jest to przegubowy całkowicie niskopodłogowy autobus szczególnie dużej klasy, przeznaczony do przewozu pasażerów na obciążonych liniach miejskich. Szerokiej publiczności model był zaprezentowany na międzynarodowej specjalistycznej wystawie transportu pasażerskiego „BUSWORLD EUROPE – 2009”, która odbyła się w dniach 16 – 21 października w m. Kortrijk (Belgia). I chociaż oficjalny komunikat prasowy informuje, że pomysł stworzenia takiego autobusu pojawił się dopiero w marcu 2008 r., i że „od pierwszego rysunku do realizacji projektu minęło około pół-roku”, to nam się wydaje, że MAZ 205 stał się całkiem logiczną kontynuacją linii modeli mińskich miejskich autobusów drugiej generacji, którą zapoczątkował w 2005 r. solowy 12-metrowy MAZ 203, i pomysł stworzenia MAZ 205 pojawił się w umysłach konstruktorów filii autobusowej na pewno nie później, niż został złożony egzemplarz próbny MAZ 203.


MAZ 205 (fotomontaż Miński Zakład Samochodowy S.A.)

Zaprezentowany autobus jest najdłuższym wśród wszystkich pasażerskich MAZów. Jego długość wynosi 18,75 m (jest dłuższy o więcej niż 2 metry od zwyczajnego przegubowego autobusu Ikarus 280 i prawie o metr dłuższy od poprzednika MAZ 105), szerokość wynosi 2,55 m. W godzinach szczytu autobus będzie mógł przewieźć 175 pasażerów, w tym 39 na siedząco.

Nowy autobus ma dobrą ergonomię miejsca roboczego kierowcy, deska rozdzielcza Siemens-VDO. Widoczność na drogę odpowiada wszystkim współczesnym wymaganiom w dziedzinie autobusowej. Biorąc pod uwagę wielką długość autobusu, dla zapewnienia bezpieczeństwa przy manewrowaniu, otwarciu i zamknięciu drzwi, wzór próbny autobusu wyposażono w kamery wideo, informacja z których wyświetla się na ekranie, znajdującym się na miejscu roboczym kierowcy. Wzór próbny MAZ 205 wyposażono w wysoko ekologiczny silnik Mercedes (Euro 5), co pozwala proponować nowy autobus nawet nabywcom z krajów UE. Dla zapewnienia optymalnego mikroklimatu w autobusie próbnym zastosowano lufciki typu zsuwanego, zamontowano klimatyzator. Ogrzewanie w zimnej porze roku zapewnia konwektor i salonowe grzejniki. W przestronnym przedziale pasażerskim, który, co prawda, zauważalnie „staje się ciężkim” dzięki pokaźnych rozmiarów komorze silnika, zamontowano komfortowe siedzenia pasażerskie. Pojazd jest wyposażony we wszystko co jest niezbędne dla przewozu ludzi z ograniczonymi możliwościami fizycznymi (ma opuszczaną rampę, miękkie oparcie dla zamocowania wózków inwalidzkich w przedziale pasażerskim).

Głównymi atutami miejskiego autobusu szczególnie dużej klasy MAZ 205 w porównaniu z poprzednikiem MAZ 105 są: w pełni niskopodłogowa konstrukcja i zwiększona pojemność przestrzeni pasażerskiej. Oprócz tego został zachowany „ciągnący” schemat komponowania, przy którym silnik rozmieszczono w przedniej części autobusu. Takie rozwiązanie pozwala obniżyć cenę konstrukcji, zrezygnowawszy od drogiego węzła przegubowego zagranicznej produkcji, ulepszyć sterowanie autobusem na śliskich odcinkach dróg, co jest szczególnie ważne dla eksploatacji autobusu w warunkach miejskich. W wielu elementach autobus modelu MAZ 205 unifikowano z innymi pojazdami drugiego pokolenia — MAZ 203 i MAZ 206, już całkiem znanymi białoruskim i zagranicznym odbiorcom.

Zgodnie z informacją z oficjalnego komunikatu prasowego, „autobus MAZ 205 połączył w sobie najnowsze rozwiązania w dziedzinie wzornictwa, komfortu, bezpieczeństwa i oszczędności”. Co dotyczy wzornictwa, to autobus najprawdopodobniej spodoba się wielu, tu jest trudno czegoś się czepiać: wygląd zewnętrzny jest utrzymany w zgodzie z istniejącymi tendencjami „mody autobusowej”. Komfort będzie zależeć przede wszystkim od kompletacji, którą będą zamawiać bezpośredni nabywcy. Oszczędność należy oceniać służbom eksploatacji, a słowom o bezpieczeństwie chce się ogólnie wierzyć na słowo i nigdy nie wypróbować na sobie.

Biorąc pod uwagę fakt, że w Baranowiczach do tej pory nie pojawił się na liniach nawet miejski autobus drugiej generacji MAZ 203, pierwszy wzór próbny którego przedstawiono jeszcze w 2005 r., trudno oczekiwać pojawienia się nowego MAZ 205 w naszym mieście wcześniej niż w połowie następnej dekady lat.

__________________________________________________

9 listopada 2009 r.

2 listopada w Baranowiczach w autobusach zwykłych linii miejskich po wieloletniej przerwie pojawili się konduktorzy. Ta innowacja jest kontynuacją działań prowadzonych przez BrestAblAutaTrans (Brzeski Obwodowy Transport Samochodowy) i jego dyrektora generalnego Ananija Ananiewicza Chwościuka (byłego dyrektora pińskiego parku autobusowego) skierowanych na zwiększenie ilości pasażerów opłacających przejazd. W kwietniu 2009 r. w wywiadzie dla gazety „Wieczorny Brześć” («Wiecziernij Briest») p. Chwościuk powiedział następujące: „Pińskie doświadczenie wprowadzenia konduktorów na liniach miejskich nie wszystkim się podoba. Przykładowo, brzeski gortrans (komunikacja miejska — aut.) zaprzecza, ale my będziemy na autobusach zwiększać ilość konduktorów.”

Obecnie konduktorzy w Baranowiczach „zamieszkują” linię nr. 26. Wybór linii nie jest przypadkowy — 99 % pasażerów najkrótszej linii stanowią pracownicy BSZ ZAO „ATLANT” (którzy, pewnie, nie są do końca przyzwyczajeni do tego, że autobusy już nie są bezpłatne zakładowe, a odpłatne miejskie), którzy jadą od pętli do pętli. Tak więc konduktorzy nie muszą się wysilać — wpuszczają sobie na pętli pracowników fabrycznych przez drzwi przednie do powoli wypełniającego się autobusu...

Bardzo by się chciało, żeby konduktorzy okazali się tylko nieudanym eksperymentem. Jeżeli celem innowacji jest zwiększenie procentu pasażerów, opłacających przejazd, to autorom strony wydaje się bardziej tanim i trafnym pomysłem zwiększenie ilości drużyn kontrolerów, wzmocnionych pracownikami MSW, a nie stworzenie armii konduktorów, każdemu z których trzeba będzie płacić pensję. Procent „gapowiczów” w naszym mieście nie jest na tyle duży, żeby pozwolić zrekompensować pracę konduktorów.

__________________________________________________

26 października 2009 r.

23 września 2009 r. odbyła się sesja miejskiej rady deputowanych, na której omówiono kwestie transportowej obsługi mieszkańców miasta. Podczas omówienia podano informację o tym, że obecnie w mieście jest 240 przystanków, 134 z których nie odpowiadają normom zabudowy miasta (95 z nich nawet nie są oświetlone). Tempo odnowienia taboru wyniosło 11,6 % w 2007 r. i 8 % w 2008 r. Jak później powiedział gazecie Intex-Press zastępca kierownika służby przewozów Parku Autobusowego m. Baranowicze S.A. Jerzy Sieńko, po stanie na 9 października 2009 r. zakupiono 13 autobusów dla linii miejskich i 2 autobusy dla podmiejskich. To oznacza że plan odnowienia w obecnym momencie wykonano na około 70 %. Do końca roku park autobusowy planuje kupić jeszcze 6 nowych maszyn. Nowe autobusy są kupowane za własne środki, wpływy z opłaty transportowej, a także kredyty bankowe. Jako najbliższe zadania priorytetowe dla władz miejskich i kierownictwa parku autobusowego wymieniono organizację dowozu studentów do nowych budynków Baranowickiego Uniwersytetu Państwowego na pr. Maszerowa od strony pętli autobusowej „Sanatorium-Profilaktorium „Magistralny”, zwiększenie ilości autobusów z centrum miasta w okolice ulicy Parkowej i zabezpieczenie komunikacją autobusową mieszkańców nowych domów przy ulicy Gajowej i prospekcie Maszerowa.

__________________________________________________

13 lipca 2009 r.

Pierwsze odświeżone mińskie pojazdy pierwszej generacji pojawiły się na placu Parku Autobusowego m. Baranowicze S.A. 29 czerwca 2009 r. Były to dwa autobusy MAZ 107 (prawdopodobnie modelu MAZ 107.466, który przewiduje silnik Mercedes-Benz OM 906 EURO-3 i automatyczną skrzynię biegów Voith).

 
(zdjęcia Sergiusza Grycewicza)

Kilka dni później okazało się, że te dwa autobusy byli pierwszymi z ogólnej partii z 13 pojazdów produkcji Mińskiego Zakładu Samochodowego, które znalazły się w Parku Autobusowym m. Baranowicze S.A. w ciągu zaledwie ośmiu dni z 29 czerwca do 6 lipca 2009 r. Ta partia nowych autobusów stała się, prawdopodobnie, największym jednorazowym powiększeniem gospodarstwa autobusowego naszego miasta za całą jego historię zaczynając od 1944 r. Baranowicze otrzymały odrazu trzy miejskie autobusy dużej klasy MAZ 103, trzy 15-metrowe jednoczłonowe autobusy szczególnie dużej klasy MAZ 107 i siedem przegubowych autobusów szczególnie dużej klasy MAZ 105 („harmonie”) — wszystkie maszyny odświeżonej pierwszej generacji. Autobusy MAZ 103 i MAZ 107 są wyposażone w cztery miejsca pasażerskie z opuszczanymi poręczami, a w środkowych drzwiach dla większej wygody wsiadania i wysiadania osób na wózkach inwalidzkich i rodziców z wózkami dziecięcymi w autobusach przewidziany jest opuszczany mostek. Wszystkie autobusy z ostatniej partii wyposażone są w zewnętrzne elektroniczne wyświetlacze i system informacyjny dla pasażerów z wewnątrzsalonowym wyświetlaczem z biegnącą linijką. „Przybycie nowych autobusów jeszcze nie oznacza, że na ulicach miasta będzie więcej autobusów i zaczną oni jeździć częściej. Tabor jest odświeżany, niektóre autobusy są spisywane na straty”, — powiedział w wywiadzie dla gazety Intex-Press kierownik służby przewozów Parku Autobusowego m. Baranowicze S.A. Witaly Kurecki. Widocznie, pan Witaly miał na uwadze, że przybycie 10 nowych maszyn szczególnie dużej pojemności spowoduje spisanie na straty dziesiątki autobusów Ikarus 280, które już wypracowały swój okres eksploatacji. Do 11 lipca 2009 r. autobusy MAZ 103 i MAZ 107 zostały zarejestrowane w wydziale kontroli ruchu drogowego i w poniedziałek 13 lipca 2009 r. pojawili się na liniach.

__________________________________________________

6 lipca 2009 г.

Pod koniec czerwca 2009 r. został spisany na straty ostatni autobus Nieman 5256 (LiAZ 5256) biało-zielonego koloru. Po 16 latach od zakupu pierwszego autobusa w 1993 r. z zakładu w Likino-Dulewo historia tych maszyn w naszym mieście zakończyła się. Kiedy okazało się, że razem z ostatnim LiAZem/Niemanem zostały spisane na straty i są przygotowywane do utylizacji dwa ostatnie ex-niemieckie miejskie autobusy Ikarus 260, autorzy strony www.bartrans.net zdecydowali spróbować wpłynąć na ich los, dlatego postanowiono było napisać list do dyrektora Parku Autobusowego m. Baranowicze S.A. W. W. Puczko. Panu Puczko pomysł się spodobał i spodziewamy się, że niedługo jeden ze skazanych Ikarusów otrzyma drugie życie.

__________________________________________________

6 lipca 2009 r.

Wieczorem 29 czerwca 2009 r. w Baranowiczach była mocna ulewa: w ciągu ponad dwóch godzin, póki trwała słota, na miasto spadło 59 mm opadów (prawie dwie dekadne normy), przy tym, że zjawisko przyrody już jest uważane za niebezpieczne (lub żywiołowe), kiedy w ciągu dwunastu godzin spada 50 mm opadów. Z tej przyczyny u miejskiej komunikacji publicznej pojawiły się poważne problemy. Zgodnie ze słowami kierownika służby przewozów Parku Autobusowego m. Baranowicze S.A. Witaliego Kureckiego, z powodu warunków pogodowych harmonogram ruchu autobusów miejskich zsuwał się o 15-20 minut. Opóźnienie autobusów odbywało się głównie z powodu powstawania dużych kałuż na ul. Fabrycznej, Fraliankowa, Komsomolskiej, Brzeskiej i in.

__________________________________________________

Polecane linki wewnętrzne
plan generalny m. Baranowicze z dnia 7 września 1978 r. (po rosyjsku)
plan generalny m. Baranowicze z dnia 8 grudnia 2004 r. (po rosyjsku)

Polecane linki zewnętrzne
strona baranowickiej niezależnej gazety „Intex-Press” — intex-press.by (po rosyjsku)
strona baranowickiej gazety „Nasz kraj” — nashkraj.by (po rosyjsku)


autobusy | linie | taksówki zbiorowe | wiadomości i wydarzenia | historia | zdjęcia | downloads | miasto
   o projekcie postmaster@bartrans.net © http://bartrans.net/ Dubrovin Eugeniusz 2006-2018